Warto być dobrym dla innych!

Dzisiejszy wpis będzie kolejną wskazówką, która pomaga w życiu i w moim przypadku podnosi motywację. A jest ona prosta: bądźmy dobrzy dla innych, pomagajmy, wspierajmy ich zupełnie bezinteresownie. Mam tu na myśli nie tylko najbliższych, krąg znajomych, ale także obcych nam, potrzebującym ludziom w trudnej sytuacji. Daje to ogromną wewnętrzną satysfakcję, radość.

Poczucie własnej wartości, empatia i altruizm wzrastają i to wszystko staje się paliwem napędzającym do działania.

Najlepiej pomagać organizacjom charytatywnym, dobroczynnym, wspierać akcje czyniące dobro. Wszystko w miarę możliwości finansowych, choć nie tylko w ten sposób można nieść pomoc. Osoby żebrające na ulicy często wykorzystują chcących czynić dobro otrzymane pieniądze przeznaczając na używki, dlatego nie warto im pomagać, gdyż symulują.

Innym pozytywem jest to, że jeśli my jesteśmy dobrzy dla innych, to oni nam to odwzajemniają.

W naszej podświadomości utrzymuje się pozytywny i dobry obraz nas samych. A więc inni też nas tak postrzegają. Wielu tego nie dostrzega: JACY MY JESTEŚMY DLA INNYCH, TACY INNI SĄ DLA NAS, po prostu „wyczuwają” nastawienie, osobowość i ustosunkowanie i sami są tacy dla nas. Można to porównać do efektu bumerangu. Jego powrót jest jednak o wiele silniejszy niż start, czyli  to dobro, które niesiemy wraca ze zdwojoną siłą:-)

W ten sposób „kumulują się ” w zależności od nastawienia dobre (miłość, radość, szczęście) bądź złe uczucia (nienawiść, wrogość, złość-stąd kłótnie, bójki,  incydenty)

Zachęcam wszystkich do czynienia dobra, czerpania z tego radości i szczęścia!

I proszę o komentarze, wiele dla mnie znaczą,

Reklamy

Czy warto słuchać „porad” innych?

W naszym kraju jest tak, że każdy wszystko wie najlepiej i w każdej dziedzinie życia chce doradzać, nie ważne czy zna się na tym czy nie, i tak wie najlepiej. Z takimi osobami mamy do czynienia na co dzień.

Ważne jest, żeby nie stosować się do tych rad, szczególnie jeśli daje nam je ktoś, kto nic w życiu nie osiągnął. Uważa się za eksperta, a tak naprawdę nie posiada wiedzy ani autorytetu. Najlepiej takie osoby wysłuchać, wpuścić to co mówią jednym uchem, wypuścić drugim..

Naprawdę warto stosować się do wskazówek prawdziwych ekspertów, autorytetów i ludzi sukcesu, ponieważ jeśli oni go osiągnęli to znaczy, że ich metody działają. Ciężko jest ich spotkać w życiu codziennym, dlatego jako alternatywę można stosować czytanie książek takich ludzi, zapisywanie się na płatne szkolenia przez nich prowadzone, uczyć się od nich w ten sposób.

Sam korzystam z tej metody, polecam wszystkim wydawnictwo złote myśli, gdzie można znaleźć naprawdę sporo wartościowych książek: m.in. „Bogać się kiedy śpisz”, „Bogaty ojciec, biedny ojciec”;  blog Damiana Redmera : „Rozwojowiec.pl”. Po przeczytaniu tych książek, obejrzeniu sporej części prezentacji na blogu i co najważniejsze: zastosowaniu tego w swoim życiu zobaczycie różnicę. Zmianę w sposobie myślenia, która otworzy oczy i pozwoli się znaleźć w gronie 5 % ludzi sukcesu.

Dla mnie przełomem była lektura książki „Bogać się kiedy śpisz”, po której moje życie zmieniło się o 180 stopni, samodyscyplina znacznie wzrosła a ja rozpocząłem działanie w kierunku sukcesu:-)

Polecam wszystkim ten model działania i zachęcam do komentowania wpisu.

Wiara a motywacja

W dzisiejszym wpisie skoncentruję się na kwestii podstawowej i fundamentalnej, która dla mnie ma ogromne znaczenie i nadaje mojemu życiu sens oraz motywację do pomagania innym, czynienia dobra, do życia pełnią życia, a jest nią WIARA w Boga, katolicyzm. Samo to, że jestem wierzącym i praktykujący katolikiem daje mi wiele radości i szczęścia.

Dzięki temu, że mam przeświadczenie nagrody za dobre czyny jaką jest zbawienie, raj chce mi się działać, to właśnie to nadaje mojemu życiu sens!

Dlatego zachęcam każdego (wierzącego katolika), aby pogłębiał swoją wiarę, akcentował jej wagę i znaczenie w swoim życiu i nie zaniedbywał jej. Wtedy wszystko będzie się lepiej układało a czynienie dobra da nam wiele radości. Wystarczy praktykowanie wiary, traktowanie jej na poważnie, przeczytanie Pisma Świętego, żeby wszystko stało się prostsze. To doda sił i poprowadzi do sukcesu.

Dla mnie największym sukcesem będzie zbawienie, pomoc potrzebującym, sprawianie im radości, już działam w tym kierunku na miarę możliwości

Piszę o tych podstawach, gdyż bardzo mało osób przeczytało całe Pismo Święte, ogólnie zaniedbuje swoją wiarę, co jest dużym błędem, wystarczy tylko chwila codziennej refleksji, przeczytanie kilku stron biblii, co nie zajmie dużo czasu, a da bardzo wiele. 

Żeby podkreślić znaczenie moich słów przytoczę świadectwo jednego niewierzącego człowieka, który po latach nawrócił się i stał się gorliwym katolikiem. Przez ponad 20 lat nie był w kościele, wiara nie odgrywała żadnej roli w jego życiu.  Pewnego dnia przechodził obok kościoła i wszedł do środka z ciekawości. Akurat odbywała się msza święta. To wydarzenie było impulsem do zmiany. Trafił do sklepu z artykułami religijnymi nieopodal kościoła gdzie nabył Pismo Święte,  a następnie je przeczytał. Urzekła go jego mądrość, natchnienie przez Ducha Świętego i wtedy „przejrzał na oczy”, prawdziwie uwierzył, po czym zaczął modlić się na różańcu i zaznał prawdziwego szczęścia, prawdziwie, szczerze uwierzył.. 

Piszę o tym, gdyż  w moim przypadku wiara daje mi ogromną dawkę motywacji, więc warto się w nią zaangażować najmocniej jak tylko potrafimy!

A jak to jest z wami czytelnikami? Czy  wam wiara również daje motywację? Gorąco zachęcam do komentowania wpisu:-)

Rób to co lubisz!

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył tego, co wydaje się najbardziej podstawową kwestią. A mianowicie robienie tego, co lubimy, realizowanie swoich pasji, hobby. Jest to bardzo ważne, pozwala utrzymać naszą motywację na wysokim poziomie przez długi czas, nieustannie. Jest paliwem napędzającym do działania.

Przecież uwielbiamy robić to, co kochamy. A właśnie wtedy mamy także największe efekty w działaniach. Najlepszym rozwiązaniem jest połączenie właśnie naszych pasji z pracą zarobkową/ bądź zarabianie na swoim hobby. To sprawi najwięcej radości, da szczęście, siłę,taki zapał do pracy, że będziemy nie do zatrzymania.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ często jest tak, że ludzie robią w życiu to, czego tak naprawdę nie lubią. Kieruje nimi przymus, a motywacją dla nich są pieniądze. Przez to ich praca staje się nieprzyjemnym obowiązkiem, a oni są nieszczęśliwi.

Więc warto zająć się zawodowo tym, co jest naszą pasją. Oczywiście wszystko w miarę możliwości oraz stopniowo, ponieważ nagła, gwałtowna zmiana i rewolucja może się źle skończyć. Na początek warto po godzinach, w wolnym czasie rozwijać, poszerzać swoje hobby, pasje. Nawet samo to wystarczy, by nam się chciało:-) 

Dla mnie na przykład jest to ten właśnie blog, ćwiczenia mięśni oraz inwestycje na rynku forex, które traktuję jako coś więcej, bo wiążę z nimi całe swoje życie.

Polecam wszystkim ten prosty i skuteczny sposób na znaczne zwiększenie motywacji do pracy;-)

 

Czego unikać jak ognia..?

Dzisiejszy wpis będzie wskazówką, która pomoże w zwiększaniu motywacji przez eliminację czynników, które ją hamują. Czego zatem powinniśmy się wystrzegać?

Z własnego doświadczenia wiem, że najgorsze są narzekanie oraz zamartwianie się. Często jest tak, że niemal każdy Polak narzeka, jaką to on ma złą pracę, jak mało zarabia, że musi coś zmienić w swoim życiu, bo tak długo nie pociągnie itp. Jednak również niemal zawsze jest tak, że na tych narzekaniach się kończy. Zamiast zmienić to, co nie pasuje, przeciętny Kowalski jedynie to wymienia i wyróżnia, kompletnie nic nie robiąc. Przez to tworzy się w jego umyśle negatywny obraz kiepskiej rzeczywistości, która go przytłacza. Sam się w ten sposób pogrąża i demotywuje do działania. Nic te narzekania nie zmienią a jedynie zniechęcają nie tylko jego, ale i osoby, które ich wysłuchują. Naprawdę nie warto tego robić. Należy to zastąpić przeciwieństwem, czyli akcentowaniem pozytywów, działaniem w kierunku zmian na lepsze w swoim życiu.

Podobnie jest z zamartwianiem się. To również szkodzi nieświadomym tego ludziom martwiącym się o wszystko, nieprzesypiającym nocy, pogrążającym się w smutku. A to tylko źle wpływa na samopoczucie, zdrowie i chęć do działania. Bardziej będzie się chciało komuś wypoczętemu, radosnemu, uśmiechniętemu i pełnemu życia, wigoru i zapału czy komuś kto jest niewyspany, smutny, osłabiony, zmęczony i bez wiary w siebie?

Odpowiedź jest oczywista! Dlatego przestańcie narzekać i się martwić a zacznijcie działać w kierunku rozwoju, zmian na lepsze!

Ja tak zrobiłem i czuję różnicę:-)

Jak ważny jest cel…

Dzisiejszy wpis będzie częściowo nawiązywał do poprzedniego, w którym opisałem jak ważna jest nieustępliwość; to, by się nie poddawać w dążeniu do swoich celów, są one równie ważne, jeśli nie ważniejsze od niej.

Kluczową sprawą jest po pierwsze określenie swojego/ich celu/ów i ZAPISANIE ICH NA PAPIERZE! Bez tej czynności będziemy działali bezcelowo, żyli z dnia na dzień bez większego sensu i motywacji. Przecież zawsze działamy w jakimś celu( np. kupujemy samochód po to, by nim jeździć) we wszystkich dziedzinach życia, jednak niestety często jest tak, że w najważniejszych sferach tego celu sobie nie wyznaczamy. Mam tu na myśli planowanie długoterminowej przyszłości, określenie tego co będziemy robić za 10-15 lat, co będziemy posiadać(jaki majątek), jakich osiągnięć zamierzamy dokonać, z kim założyć rodzinę, jakie marzenia spełnić.

Jeśli sobie to wszystko wyznaczymy, to będzie możliwe rozpisanie czynności, które trzeba wykonać, żeby te cele zrealizować. Wyznaczymy w ten sposób swoją drogę do nich. Nie wykonanie tej podstawowej czynności sprawia, że krążymy w kółko bez celu i życie ucieka nam bezpowrotnie. Ważne jest też to, by w przypadku kilku celów nie realizować wszystkich na raz. Należy zacząć od najważniejszych, a po ich osiągnięciu zmierzać do kolejnych.

Dlatego ja określiłem swoje cele i działam w kierunku ich realizacji, to nie jest wcale trudne. Wystarczy chcieć:-)

Co jest kluczem do sukcesu?

W dzisiejszym wpisie zwrócę uwagę na pewną cechę wspólną ludzi, którzy odnieśli sukces w życiu, osiągnęli coś wielkiego.

Jest to nieustępliwość. Ci wszyscy ludzie nie poddawali się mimo przeciwności losu, obrali drogę i wiedzieli czego chcą, nie skakali z kwiatka na kwiatek, tylko konsekwentnie realizowali krok po kroku swoje cele. Problemy, przeszkody nie stanowiły dla nich barier nie do przejścia, tylko coś, co trzeba rozwiązać, pokonać. Mało kto obiera taką drogę, dlatego mało kto osiąga sukces i spełnia swoje marzenia.

A przecież każdy może tego dokonać, bo przecież „Ci wielcy” zaczynali kiedyś od zera, żeby po latach wytrwałej pracy stać się autorytetami/ sławnymi ludźmi na całym świecie.

Przytoczę tutaj kilka przykładów takich osób: Karol Wojtyła, Alfred Nobel, Albert Einstein, Michael Jackson, Adam Małysz, Kamil Stoch, Justyna Kowalczyk, Beyonce i wielu wielu innych we wszystkich dziedzinach. Mógłbym tak wymieniać setki, tysiące osób, ale bardziej chodzi mi o to, by uświadomić Tobie, czytelnikowi, że jeśli oni mogli, potrafili, to Ty też możesz!

Niech oni będą inspiracją dla Ciebie, niech napędzają Cię do działania, do osiągnięcia sukcesu oraz spełnienia wszystkich marzeń.

Życzę wszystkim tego i zachęcam do komentarzy i wyrażania swojej opinii.